Menu

EMILIA BRZOZOWSKA
„Historia pewnej siłaczki”

 

  Promienie słońca,  dźwięk silnika rozpędzonej maszyny,  włosy plątane przez porywczy wiatr... Jak każde widowisko, to także ma swoich gapiów. Mijając wiejską szosą nietypowe zjawisko, silą się na obojętność w wyrazie twarzy, tak bardzo nieudolnie próbują oderwać wzrok od rozgrzanego do czerwoności, kipiącego złością, pędzącego przez rozczochrane rowy i miedze…  traktora. Traktor, jak traktor- w okresie żniw rzecz normalna. Ale widok ujeżdżającej go, drobnej dziewczyny? To właśnie tak bardzo przyciąga ludzkie spojrzenia.

 

  Karolina ma 21 lat, wraz z rodzicami i piątką rodzeństwa mieszka w Trzebieszowie, małej miejscowości  województwa lubelskiego. Obecnie studiuje. Wspólnie z siostrami i młodszym bratem pomaga ojcu w prowadzeniu gospodarstwa - asystuje w codziennym obrządku, wykonuje drobne prace w gospodarstwie, podczas żniw dowodzi, że jest o wiele silniejsza, niż mogłoby się wydawać. W wakacje przejeżdżając obok jej domu widziałam, jak z pasją i pełną koncentracją - pędzel przy pędzlu- bez reszty oddawała się malowaniu… ogrodzenia. Czy starcza jej czasu na naukę i inne zajęcia? Wbrew pozorom, tak! Średnia jej ocen zawsze była jedną z najlepszych w szkole. Bez problemu potrafi pogodzić ze sobą obowiązki szkolne i domowe. Mimo to nie zawsze jest łatwo…

  Karolina dodatkowo opiekuje się chorą na stwardnienie rozsiane matką i niepełnosprawnym bratem. Dla niej jednak natłok obowiązków i w pewnym stopniu wymuszona odpowiedzialność nie jest powodem, by oprócz bycia przodującym rolnikiem, wzorową córką i jednocześnie radosną, momentami szaloną dziewczyną, mieć jeszcze jeden ,,zawód”…

Zawód: artysta

  Od zawsze kochała ,,babrać się” w farbach. Wygrywała wszystkie konkursy plastyczne, w których brała udział; okolicznościowe prace dekoracyjne w szkole i kościele parafialnym prowadzone były pod jej dowództwem. Posiadany przez Karolinę ogromny talent plastyczny - szczególnie malarski - nie ulegał wątpliwościom. Lecz co z tego, skoro wiedział o nim tylko mały, rodzinny Trzebieszów?

  Wszystko zaczęło  zmieniać się w 2003 roku, gdy uczęszczała do drugiej klasy miejscowego gimnazjum. Wikary parafii widząc, jak wiele czasu, wysiłku i zaangażowania Karolina poświęca na wykonywanie plakatów i emblematów dekorujących wnętrze kościoła, zaproponował, że będzie jej za to płacił.

   - Nie ma takiej opcji, proszę księdza. – odpowiedziała lekko zbulwersowana.

   - Dlaczego? Chcę choć w pewnym stopniu podziękować i wynagrodzić cię za twoją pracę.

   - Bardzo lubię i chcę to robić, ale nie za pieniądze. Przecież to nie jest mój zawód! – śmiała się.

  Zostawili ten temat, lecz ,,problem” bezinteresowności  dziewczyny spędzał młodemu księdzu sen z powiek. W końcu wpadł na genialny pomysł…

Marzeniom trzeba pomóc

  Za namową i z ogromną pomocą kapłana, Karolina wypełniła formularz zgłoszeniowy do FDNT - Fundacji ,,Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Fundacja ta przyznaje stypendia edukacyjne, przeznaczone  na całkowite, bądź częściowe pokrycie kosztów związanych z procesem nauczania. Kandydat na stypendystę spełniać musi wiele kryteriów, m.in. jego miejsce zamieszkania nie może przekraczać  20 tysięcy mieszkańców, średnia ocen nie może być niższa niż 4.5, potrzebne jest także uzyskanie pozytywnych opinii wielu ,,osobistości”. Zdolna dziewczyna bez trudu spełniała wymagania Fundacji.

  Już od siedmiu lat Karolina jest stypendystką FDNT. Jest to ogromną pomocą i odciążeniem rodzinnej, momentami trudnej sytuacji finansowej. Dzięki temu dziewczyna jest w stanie bez przeszkód rozwijać swoją pasję- malarstwo. Może teraz pozwolić sobie na zakup potrzebnych, często kosztownych materiałów.

Unia dla studentów

    Karolina jest teraz na drugim roku inżynierii materiałowej na Politechnice Lubelskiej. Lubi swój kierunek, a ponadto… jest podwójną stypendystką.

    Pamiętając, w jak łatwy sposób dostała się do  ,,Fundacji…”, nie wahała się ani chwili, by wystąpić o stypendium motywacyjne swojej uczelni, sponsorowane przez Unię Europejską. 

   - No ale co mi szkodziło złożyć wniosek? Raptem trzy kartki wypełniłam, zaniosłam. I co się okazało? Że dostałam to stypendium. – powiedziała mi, gdy zapytałam w jaki sposób trafiła do projektu Polub Pollub .

   Projekt ten, w ramach Programu Operacyjnego ,,Kapitał Ludzki”, przyznaje stypendia motywacyjne w wysokości 1000 zł dla najlepszych studentów- Karolina ze średnią 4.7 jest druga na roku. Polub Pollub zapewnia również dofinansowanie uczelni, by mogła podnieść atrakcyjność kształcenia, organizując dla studentów m.in.: kursy wyrównawcze z matematyki i fizyki, kursy z języka angielskiego, obozy naukowe, zajęcia prowadzone przez wybitnych specjalistów i staże zawodowe. Jest to ogromną pomocą dla studentów. Jak mówi sama Karolina: ,,Te zajęcia z matmy szczególnie mi pomogły, miałam 5 z egzaminu!”  - na inżynierii materiałowej przedmiot ten jest bardzo ważny.

   Jednak nie tylko studenci zyskują na współpracy uczelni z Unią - dzięki dofinansowaniom, a za czym idzie uatrakcyjnianie studiów- Politechnika przeciąga studentów.

Można jeszcze więcej

   Ale czy między ogromną ilością liczb, znaków mnożenia, dodawania i równości, do których miłości wymaga kierunek Karoliny, nie został stłumiony jej talent? Chyba nie ma takiej siły, która byłaby w stanie to zrobić!

   Od zawsze jej marzeniem było studiowanie architektury. Niestety, nie udało jej się na nią dostać za pierwszym razem . Dlatego też, od pewnego czasu uczęszcza na kurs rysunku- jeżeli dobrze pójdzie (a tak na pewno będzie!), od października zaczyna drugi, wymarzony kierunek.

Happy end?

    Siłaczka na każdym kroku musi dawać z siebie wszystko, by na wątłych, a jednocześnie bardzo silnych barkach podźwignąć otaczającą rzeczywistość- dom, naukę, studia, przeciwności losu. Nie może zwyczajnie ,,pójść na skróty”- nie pozwalają na to wyznawane przez nią wartości. Towarzyszy jej  ciągła gonitwa za lepszym jutrem, gonitwa za szczęściem rodziny - i własnym. Musi pamiętać, że czasami wystarcza sama obecność bliskiej osoby, poczucie bezpieczeństwa, poświęcenie… czasu. Musi pamiętać, że członkowie rodziny-nawet, gdyby nie mieli niczego- zawsze mają siebie. Musi pamiętać- i pamięta.
   Happy end? Zdecydowanie.


Początek strony