Menu

JAKUB PRZYBYSZ
Wyróżnienie w IV Edycji Wojewódzkiego Konkursu „Zawód reporter”
Organizowany przez Powiatowy Młodzieżowy Dom Kultury w Lubartowie
Pod patronatem Lubelskiego Kuratora Oświaty i Gazety Wyborczej – kategoria szkoły ponadgimnazjalne – reportaż literacki

 

ODNALEŹĆ SIEBIE

  Jak dobrze, że to już sobota. W końcu można trochę odpocząć.Zmagania z poranną mobilizacją do sprzątania domu przeszły do historii.Całe szczęście bezboleśnie... To niewiarygodne, jak takie pospolite ruszenia mogą zmęczyć człowieka! Ryk odkurzacza cichnie. Powoli wietrzeje ostry zapach płynu do mycia szyb… I kiedy ostatecznie wyklaruje się lista, kto po kim zajmuje komputer, następuje ogólnoustrojowe rozleniwienie całego domu. Nawet zupa pieczarkowa bulgocze usypiająco. Za chwilę będzie gotowa. Jeszcze tylko… pietruszka. Tak, wiem, mogłem przynieść ją wcześniej… dobra, idę! Szybki truchcik w gumowych klapkach i koszulce z krótkim rękawem wyrywa z zasępienia na długi czas. A jak pobudza! Zwłaszcza, że październikowesłońce tak zabawnie otula pokryte gęsią skórką przedramiona. Zadowolony wracałem z pęczkiem świeżo zerwanej natki. Właśnie napinałem mięśnie, żeby w trzech susach pokonać schody i znaleźć się w ciepłym domu, kiedy usłyszałem: ...

„DZIEŃ DOBRY! KŁANIAM SIĘ!” 

  To była Ona! Postać w szaro-burym płaszczu mknęła po ulicy na swym czerwonym rowerze. „To prezent od syna” - mówi i radośnie się  uśmiecha. Ma rumiane od wiatru policzki, trochę czerwony nos... promienieje... Żywo kręcące się koła niosą panią Jankę do domu. Śpieszy się - w końcu wraca z biblioteki i jest okropnie głodna ...

...TREŚCI NOWEJ KSIĄŻKI.

  „To takie moje studia” - śmieje się. „Teraz, kiedy mierzę czas inaczej, zaczęło mnie interesować mnóstwo rzeczy. Bardzo fascynuje mnie wzrok! Mam tu gdzieś ciekawy artykuł, zaraz Ci go pokarzę. O! Popatrz! Wiedziałeś, że pająk ma osiem par oczu?, że pole widzenia konia...? Albo oczy muchy...” Odkrywa przede mną kolejne tajemnice, które natura zamknęła w tych czułych na światło receptorach. I zaraża entuzjazmem!

  Kolejne kartki z szelestem przesuwają się pod jej palcami. „Ten materiał jest bardzo interesujący - o mieście Cordoba! Długo szukałam informacji na ten temat… Wiesz, moje dzieci przywożą mi stare gazety do palenia, a tu proszę... Znalazłam!”  Zabłąkany promień muskał jej włosy. Popatrzyłem w stronę jego źródła i… Moją uwagę przykuł parapet. Wyglądał bardzo interesująco. Piętrzyły się na nim bezładne stosy lektur, różnych. Na wierzchu: św. Tomasz z Akwinu, św. Benedykt z Nursji. Pani Janka podążała za moim spojrzeniem. „Pociąga mnie teologia i filozofia. Chcesz, mam książkę odpowiednią dla Ciebie. Mogę Ci ją pożyczyć. Napijesz się herbaty?” Zastanawiałem się przez chwilę, czy mówi do mnie kobieta, czy żywioł! „Tak, z chęcią.”

  Krząta się po domu, kładzie na stole przede mną niewielką książeczkę. Na okładce lśni czarny nadruk „2010”. „ To mój kalendarz. Chcesz, możesz go przejrzeć - nie mam tajemnic. Można się z niego dużo o mnie dowiedzieć. Często piszę w nim wiersze.” Tak zmieszany jeszcze nigdy nie byłem. A Ona po prostu wyszła! Na długo. Pod kalendarzem znajduję cienką, drukowaną książeczkę: „Poezja, radość moja od Boga”. „ Ten tomik to był mój testament.”- zatrzymuje się, siada obok mnie. „Traciłam wtedy wzrok. Chciałam, żeby coś po mnie zostało. Nie byłam pewna, czy operacja pomoże...” Nad szklanką herbaty bezszelestnie unosi się para. „Wiem, że ludzie mówią o mnie:

NAWIEDZONA!

  Śmieją się ze mnie.” Padają niełatwe słowa, a mimo to uśmiech nie schodzi z jej twarzy. Przypomniałem sobie, jak dzieciaki z sąsiedztwa przestrzegały mnie, żeby nie mówić jej „dzień dobry”! Jak w sklepie słyszałem, że zwariowała i teraz pisze wiersze. Jak trzy kilometry wracała pieszo z kościoła, bo ktoś przerżnął nożem opony w jej rowerze… „Zwykle nie zapraszam gości, bo sąsiedzi co tydzień swatają mnie z kimś nowym... i gadają. Ale ja się z nimi nie kłócę. Czasem, kiedy ktoś zalezie mi za skórę, układam sobie scenariusz, obmyślam, co powiem, ale zawsze na zimno! Nie ma w tym zgryźliwości. Niedawno moja ‘bardzo modląca’ sąsiadka doniosła proboszczowi, że mam mężczyznę. Uznała, że w mojej sypialni za długo świeci się światło. A ja po prostu boję się zasnąć. Jestem sama. Rozmawiałam z nią- wszystkiego się wyparła. Wcześniej twierdziła też, że jestem opętana.” Wypija łyk herbaty. Wydycha powietrze. „ Mój mąż nie żyje od 10 lat, a ja się z nikim przez te 10 lat nie kłóciłam... Moja przyjaciółka żartuje ze mnie i mówi, że jestem taka...

...PRZEBACZAJĄCA.

  Ale kiedy ja nie mam ochoty się z nimi kłócić. Zawsze robię  w głowie taki szybki bilans za i przeciw. I te kłótnie nic w gruncie rzeczy nie dają. Nie zawsze byłam taka. Bardzo długo szukałam...

  Nie chciałabym drugi raz być młoda. Od nowa wszystko odnajdywać… Wielu rzeczy długi czas się bałam. Kiedy zaczynałam uczyć w szkole też się bałam. Bałam się o młodych - tyle zagrożeń na nich czyha. Czułam, jaka to odpowiedzialność nauczać i wychowywać.

  Wiesz, mówi się, że to młodzi mają uczyć się od starszych. Często słyszę jak dziadkowie twierdzą, że z ich wnuczętami nie da się poważnie rozmawiać, tylko im wygłupy w głowie! Nigdy tak nie uważałam. Pragnęłam uczyć się od Was. Nawet prawdziwej modlitwy nauczyła mnie dopiero moja córka. Studiowała medycynę, należała do Duszpasterstwa Akademickiego. To ona wykształciła we mnie zdolność dostrzegania owoców  modlitwy. Dziś jest asystentką lekarza w Anglii, matką ośmiorga dzieci. ”Pokazuje zdjęcia wnuków. Bardzo ją to rozwesela. „Indywidualny tok nauczania z matematyki, stypendium w college’u…” Uśmiecha się do fotografii. „Wychowałam czworo własnych dzieci i przez 10 lat mojej pracy nauczycielskiej starałam się wychowywać młodzież w szkole. Za kilka miesięcy skończę 70 lat. Czuję się spełniona! Teraz czuję, że...

...ROBIĘ TO, CO KOCHAM!

  Czytam sporo, to prawda. Lubię tematy psychologiczne i literaturę faktu. Ale nie jestem taką grzeczną dziewczynką, co otwiera książkę na pierwszej stronie i analizuje całą od deski do deski. Nie mam tyle czasu. Jest wiele książek- jeśli któraś mnie zainteresuje, to czytam! Poczęstujesz się krakersem?”

  Pani Janka od pięciu lat nie ogląda telewizji. „Pochłania za dużo czasu.” mówi. „ I wszystko tam jest takie cukierkowe. A  ja nie mam czasu na obrazki! Kiedy słucham radia mogę się czymś zająć. A to dla mnie ważne, bo ta aktywność fizyczna i umysłowa chroni mnie przed postępowaniem choroby Alzheimera.” W tym momencie coś dotkliwie mnie ukuło. Te słowa mnie uwierały. Nie chciałem, by były prawdą. A jednak…

  Z wypiekami na twarzy sięgam po herbatę. Dopiero teraz czuję, jak pani Janka codziennie toczy bój! Z sąsiadami, ze złymi wspomnieniami, ze strachem. Zastanawiam się: po co? Dlaczego to wszystko robi? Jest wielu ludzi, nawet młodszych niż ona, którym brakuje chęci do walki. Często są chorzy, czasami tylko udają.

  Babcia Zuzy codziennie twierdzi, że umiera. Już od dziewięciu lat. „Jest pani zdrowa. Wyniki są świetne” - mówi lekarz. To jednak nie usypia jej czujności. Jest pewna, że śmierć puszcza do niej oczko. „Cały czas siedzi w oknie albo ucina drzemki. I żyje swoimi serialami. Nie ma ochoty wyjść na spacer, a co dopiero do biblioteki. Chociaż to tylko sto metrów. A przecież jest całkiem zdrowa. Mam czasem wrażenie, że przeżyje nawet mnie” - śmieje się Zuza. I prawie z Babcią nie rozmawia. A Babcia tęskni za Zuzą. I za ludźmi.

   Wróciłem… a pani Janka wciąż się uśmiechała!  „Mam kochane dzieci i wnuki, miłe wspomnienia. Za czasów akademickich śpiewałam w międzyuczelnianym chórze, w Poznaniu, u Pana Stuligrosza. Dużo się w życiu nauczyłam. Dla moich bliskich, dla Boga, dla siebie - chcę je zapamiętać.” Wstając z krzesła usłyszałem: „ Dobrze, że są tacy młodzi ludzie, którzy też szukają. Nie zazdroszczę wam, bo dla mnie odnalezienie siebie to był długi proces, prawdziwa siermięga. Dla mnie ‘dopiero w starości wszystko się wyjaśniło: sens życia i cel moich bojów nieustannych.’ Ale widzę, że jesteście na dobrej drodze. Gdyby brakowało takich osób, my- starzy myślelibyśmy, że świat się kończy. Ale kiedy was widzę, czuję się spokojna.”


Początek strony